Słowo o słowie pisanym

Jak myślicie, kto powinien dostać pieniądze za ten wpis? Dzisiaj zajmiemy się sprawą własności intelektualnej i tym dlaczego pan Jacek nie podpisuje się na końcu tego tekstu.
Wyobraźmy sobie, że w średniowieczu nie istniało pojęcie ochrony własności intelektualnej. Artyści tworzyli dzieła „na chwałę” Bogu co często podkreślali swoją anonimowością. Dzięki temu żadne prawa w tym zakresie nie były potrzebne. Z czasem jednak mentalność ludzka zmieniała się, a twórcy zaczęli zaznaczać swoją indywidualność. Powracała starożytna koncepcja mówiąca, że sztuka jest drogą do nieśmiertelności. Co to jednak za nieśmiertelność, skoro istnieje ryzyko, że ktoś inny może podpisać się pod naszym dziełem.
Wtedy to właśnie ktoś mądry postanowił, aby fakt stworzenia czegoś chronić odpowiednim prawem. Obecnie prawa te dzielimy na prawa autorskie i majątkowe. Jak nietrudno się domyślić druga część ma coś wspólnego z pieniędzmi. Składają się na nie prawa umożliwiające sprzedaż danego dzieła. Można je komuś odsprzedać, a czas ich trwania kończy się aż 70 lat po śmierci twórcy. Można przypuszczać, że to wspaniała wiadomość dla autora dzieła, gdyż pozwala mu to wykarmić dzieci również po swojej śmierci. Dzięki temu twórca może czuć się spokojny o swoje utrzymanie jeśli tylko ludzie podzielają jego gust.
Wróćmy jeszcze na chwilę do praw autorskich. Załóżmy, że pan Jacek napisał wiersz. Oznacza to, że już w momencie pisania ostatniej kropki nabył prawa autorskie. Dzięki nim ma wyłączne prawo do podpisywania się pod swoim tekstem. Co ciekawe nie może tego uczynić nikt inny, nawet gdyby pan Jacek mu na to pozwolił. I tak do końca świata.
Jeśli doczytaliście do tego fragmentu oznacza to, że albo interesuje was ten temat, albo zaczęliście czytać właśnie w tym momencie. Myślę jednak, że jest to temat którym powinien się zainteresować każdy, nawet jeśli nie ma do czynienia z tworzeniem czegokolwiek. Dzisiejszy Internet jest zbudowany w ten sposób że prędzej czy później taka wiedza może się przydać. Mówię o tym gdyż w ostatnim czasie głośno było o podpisania ACTA. Dokumentu, który prawdopodobnie miał się przyczynić do sparaliżowania wszystkich serwisów polegających na masowym publikowaniu informacji. Jaka jest prawda możemy się przekonać z biegiem czasu, ale scenariusze nie są różowe.
Nie będę się zbytnio rozpisywał nad tym czy podpisanie ustawy, którą reszta świata odrzuca, mimo protestów olbrzymiej masy internautów jest rozsądnym pomysłem. Zastanawia mnie jednak sprawa piractwa internetowego. Czy aż takie rygorystyczne zasady względem zabraniania ludziom wykorzystywania cudzej własności intelektualnej przed minięciem 70 lat od śmierci autora jest właściwym postępowaniem. Wydaje mi się, że w dzisiejszym czasie ludzie powinni mieć prawo do swobodnego dysponowania materiałami stworzonymi przez innych. Przecież właśnie to powoduje rozwój kultury. Myślę, że nie byłoby w tym nic strasznego jeśli film który ma już 20 lat można by ściągnąć za darmo z Internetu bez obaw o łamanie prawa. Tym bardziej, że to i tak nieunikniona konsekwencja istnienia sieci.
Jak zwykle zapraszam do komentowania moich przemyśleń. Mam nadzieję, że mimo niewielkiej liczby czytelników, uda mi się chociaż trochę zainteresować was tematami poruszanymi na blogu.