Tuż przed metą

Co byś zrobił, gdyby został Ci tylko miesiąc życia? Skoczyłbyś ze spadochronu? Pojechał w podróż swoich marzeń? A może spełniłbyś jakieś inne wielkie marzenie, na które nie masz teraz czasu? Pytanie to jest dosyć często stawiane nam w filmach, czy też książkach. Ale co naprawdę byś zrobił w tej sytuacji?
Wyobraź sobie teraz ten moment. Niewielki korytarz w którym czekasz na wyniki jakichś badań. Przyozdobione płytkami i plakatami o tematyce medycznej ściany. Znienawidzony od dziecka zapach zastrzyków. Nagle drzwi się otwierają i zostaje odczytane Twoje nazwisko. Niczego nieświadomy wchodzisz do gabinetu z myślą, że w najgorszym wypadku spędzisz parę dni w szpitalu. Nagle lekarz wyjmuje z białej koperty zapisaną po brzegi kartkę, jego twarz blednie, a ty czujesz, że coś jest nie tak. Poważnym, pewnym siebie głosem czyta Twój wyrok.
Zegar zaczął odliczać. Nie ważne czy to miesiąc, czy rok, a może i dłużej, ty i tak wiesz, że za tą magiczną datą czeka Twój koniec. Jesteś obdarowany przez los wiedzą, której wielu wolałoby nie posiadać. Takie wydarzenie na pewno zapada w pamięć i odciska wielkie piętno na człowieku. Wiesz bowiem, że od dzisiaj mimo iż wstaje nowy zwykły dzień, ty żyjesz ze świadomością, że tych dni jest już niewiele. Co zrobisz z taką wiedzą? Jak z niej skorzystasz?
Już widzę te obrazki w chodzące Ci po głowie. Wielki kanion, skoki z drapaczy chmur, uwiedzenie miłości swojego życia, dzielenie przez zero… Takie przykłady można mnożyć. Jednak ja jestem pewien, że oprócz codziennego stresu i użalania się nad światem nic byś nie wskórał.
Większość z was pewnie zaprotestuje i stwierdzi, że to nieprawda. Starego psa nie nauczysz nowych sztuczek. A wiesz dlaczego? Może jest za głupi? Ależ skąd. Stare zwierzę ma o wiele więcej oleju w głowie niż młode. A jednak coś nie pozwala mu się zmienić. To tak jak z graniem w pokera. Tylko głupiec mając trójkę asów wymieni je, by mieć lepsze rozdanie. Może właśnie to jest klucz do sukcesu. Większości wydaje się, że ta niewinna informacja o zbliżającej się śmierci, że przeszywający oddech rozkładającej się kobiety na swoim ramieniu, zmusi was do czegoś. Myślisz, że chłodny głos lekarza i cierpki płacz bliskich ułatwi Ci podjęcie kluczowych decyzji? Jak dla mnie, to za mało. Często może się nawet okazać, że blokuje to w nas odruch działania.
Zmiany trzeba zacząć o wiele wcześniej. Zanim jeszcze zetkniemy się z tą niewygodną prawdą. Z naszym życiem jest jak z jazdą na byku. Po jakimś czasie zwierz się uspokaja, a my stajemy się coraz bardziej bezpieczni. Nie mamy już radości z tego, że możemy się na nim utrzymać, ale robimy wszystko by ta sytuacja się nie zmieniła. Kupujemy duże domy, ubezpieczamy się i chyba tylko to, że na tym byku siedzi z nami żona i dzieci może nas usprawiedliwić przed panicznym strachem upadku i spróbowania tego grzejącego stopy piasku. Lecz może właśnie ten upadek i lot na twardą ziemie mógłby uświadomić, że na dzikim mustangu można pojechać na piękną, rozgwieżdżoną plażę, wsłuchać się w śpiew ptaków i podziwiać zachód słońca do końca swych dni. Jednak im później byk się zdecyduje na zrzucenie nas, tym mocniej odczujemy upadek.
Któż z nas nie ma marzeń. Może nie warto czekać na nie aż do wizyty w szpitalu. Może lepiej zapiąć pasy i zaryzykować by móc się cieszyć tymi nagrodami już dzisiaj. Powiesz, że masz zbyt wiele do zaryzykowania. Zawsze możesz się przebadać by mieć powód do rozmyślań. Jest tyle chorób. Mnie się jednak wydaje, że nie w tym problem. Tyle już się słyszy o ludziach, którzy nic nie osiągnęli. Zaczęli marzyć, a ZUS przyszedł i wszystko odebrał. Zaczęli słuchać sercem, a okrutny ptak przyleciał do nich i zjadł ich wątrobę. Potem ona odrastała, a on dalej niczym nienasycona bestia łaknąca świeżej krwi. Twoim problemem nie jest jednak wielkie ptaszysko, ale ty sam. Przecież gdy przychodzi deszcz, nie obwinia się za zmoknięcie przyrody, ale tego kto wyszedł na dwór. Ty też nie możesz być na nikogo zły, że nic nie osiągnąłeś.
Świat jest sprawiedliwy z prawdopodobieństwem pomyłki. Jeśli uczysz się i nie możesz czegoś zrozumieć to właśnie jest sprawiedliwość. Jeśli pchasz drzwi i chcesz je otworzyć, to nie zawsze oznacza, że braknie Ci siły. Czasem wystarczy je pociągnąć. Tak właśnie myśleli wielcy. Kiedy inni chcieli zrobić coś po bożemu, oni sprzeciwiali się temu i tworzyli własne krótsze drogi do sukcesu. Czasem trzeba obrócić się o 360 stopni, by podczas tej podróży zobaczyć co jest za plecami. Trzeba zmienić swoje myślenie i spojrzeć na problem z innej strony. Jestem pewien, że znasz rozwiązanie swojego problemu. Siedzisz na kanapie i myślisz „jutro”, ale po przebudzeniu okazuje się, że ten dzień przenieśli do kolejnego zachodu i tak w kółko. A potem przychodzi pan doktor i mamy niewiele czasu. Weź więc sprawy w swoje ręce i zacznij działać już teraz.
Za kilka miesięcy kolejny koniec świata. Być może to właśnie on posunie nas do działania. Mam nadzieję, że godzinę później każdy będzie już na swoim mustangu galopował ku swojemu nowemu życiu.