Spis treści

Prawdziwa fikcja

Spis treści

Po dłuższej przerwie chciałbym zaprosić was do kolejnych przemyśleń na temat codziennego życia. Mam nadzieję, że wakacje będą ku temu najlepszą sposobnością. Zachęcam więc do zapoznania się z moim nowym wpisem i przedstawiania swoich opinii na ten temat.

Ostrzeżenie
Ten artykuł pochodzi z archiwum i został importowany automatycznie. Może zawierać błędy i niedziałające linki. Jeśli chcesz wiedzieć więcej na ten temat pisz do mnie.

Kiedy letnie słońce zamyka drzwi uczelni i uniwersytetów, tajemniczy uśmiech maluje się na twarzach studentów, a roztapiający się asfalt wlewa do butów, każdy szuka ukojenia i odpoczynku. Masa wolnego czasu daje nam możliwość uporządkowania myśli i czynów. To też dobra pora na to, by nadrobić swoje zaległości w kulturowym świecie. By przemyśleć co tak naprawdę jest ważne w naszym życiu.

Mało komu się jednak chce zagłębiać w tak skomplikowane sprawy, szczególnie gdy jedyną rozsądną rzeczą jest oddanie się w łaskę i niełaskę lenistwa. Wielu z nas postanawia więc skonsumować swoje problemy w sposób który nie będzie wymagał wysiłku. Bierzemy więc pilota i z charakterystyczną temu nonszalancją, wybieramy losowy program. Spośród milionów kolorowych światełek ukazuje się nam obraz, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Zaryzykuję stwierdzenie, że widok latającego mężczyzny w majtkach nałożonych na spodnie, jest najbardziej realny z całej tej piekielnej galerii.

Wydawałoby się, że ten świat jest taki prawdziwy. Ludzie cierpią bo każdy wykorzystuje bliźniego do cna, wody wylewają, a politycy kłócą się i walczą o pieniądze. Cóż… Świat nie jest idealny, choć nie jest też idealnie zły, a pokazać można wszystko. Można sfotografować psa który broni swojego domu i wykazać jego agresywność, można też nakręcić film, który opowie historie młodzieńca wracającego do domu po długiej podróży kłamiąc, że była ona ucieczką. Gdy się tak patrzy i naświetla umysł nowymi ideami, a ich krzyk wdziera się do naszych spragnionych ruchu oczu, pojawia się lampka w głowie chcąca oświetlić uciekiniera, jakim jest myśl. Niestety natrafia ona na to co już i tak mocno świeci, a nie jest prawdziwe i zaczyna nazywać to prawdą. Krótko mówiąc wierzymy w coś czego się za dużo naoglądamy.

Gdy jesteśmy mali rodzice uczą nas odróżniać fikcję od rzeczywistości. Najwidoczniej ta nauka nie jest przez nas dostatecznie zapamiętana. Ludzie już nie wierzą tak mocno w coś co mają na wyciągnięcie ręki, jak Bóg, czy prawdziwa miłość, ale wolą zajmować się śledzeniem wiadomości, które prócz czerwonych wypieków na twarzy nic nie zmieniają. Męczą się oni ze świadomością niedoskonałości świata, a przecież niezadowolenie społeczne nie da nam żadnego efektu.

Mówią, że takie myślenie jak moje prowadzi do znieczulicy i akceptacji wszystkiego łącznie z niewolą. Ja jednak poszedłbym w tym krok na przód. Dlaczego ten który uważa, że nic nie może zrobić nie zbierze się w sobie by zostać posłem, wolontariuszem czy urzędnikiem? Widocznie skoro Ci wszyscy robiący źle mogli tam być, to i ty możesz. W przeciwnym razie po co się złościć i frustrować, skoro nie można niczego zmienić.

Kiedy ostatnim razem oglądałem filmy z czasów wielkich śnieżyc w PRL’u widziałem pomagających sobie ludzi i serdeczność na ulicach. Dziś słychać tylko zaskoczenie kierowców i to, które lotniska zostały zamknięte. Myślę, że na świecie nie wystąpiła taka zmiana, żeby w przeciągu 30 lat ludzie stali się zgorzkniali, ale jest to dobry przykład, tego jak telewizja działa na naszą podświadomość. Nauczmy się więc korzystać z jej uroków i nie pozostawajmy jej niewolnikami.