Kurs superbohatera

Młody superbohater otwiera rano sklejone oczy, spogląda na zegarek i widząc godzinę siódmą natychmiast powraca do dalszej drzemki. Kończąc swój sen przypomina sobie jednak, że coś jest nie tak. Przecież to pierwszy dzień szkoły!!!
Wyrzucając odruchowo kołdrę o cały metr do góry, zaczyna pośpiesznie szukać spodni i świeżej koszuli w której mógłby powitać swoich przyjaciół. Zarzuca na plecy swoją torbę i kończąc złapaną wcześniej kanapkę wybiega by zdążyć na autobus. Mógłby przecież wstać dużo wcześniej i przygotować się na ten ciężki dzień. Myśli że od dziś będzie się przykładał do nauki i wzbudzi zachwyt wśród swoich przełożonych.
Cały ten trud jednak idzie na marne, kiedy młody uczeń zdaje sobie sprawę z tego, że tak do końca nie jest jeszcze superbohaterem, a na zdobycie tego tytułu potrzebuje jeszcze wiele czasu. Nie potrafi jeszcze tak szybko wertować książek w poszukiwaniu rozwiązania. Co więcej samo myślenie często sprawia problem. Potrzeba na nie czasu i wysiłku, a ciągłe niepowodzenia tylko utwierdzają nas w poczuciu błędu.
Powiedzmy sobie szczerze. Myślenie każdemu z nas sprawia trudność. Tym bardziej gdy pracujemy nad czymś nowym, nieznanym. Siedzimy nad tym godzinami zanim coś w tej szarej masie zacznie pracować. Można posłuchać rad bardziej doświadczonych, ale z jakichś powodów są dla nas niezrozumiałe. Każdy myśli inaczej, a co dopiero osoba, która rozwiązuje ten problem od wielu lat. To jasne, że będzie znała odpowiedź na każde pytanie niemal na wyciągnięcie ręki.
Jak więc ta osoba ma nas czegokolwiek nauczyć, skoro sama inaczej pojmuje ten świat? Niektórzy do końca życia nie pojmą tego fenomenu. Prawdą jest natomiast to, że takie podejście do nowego ucznia stwarza pretekst do tego by samemu zacząć patrzeć na świat z nieco innej perspektywy. Trzeba się pochylić nad problemem ucznia i przedstawić mu zagadnienie w taki sposób, aby mógł pojąć otaczający go świat. Jak więc to zrobić?
Gdyby dać do przeczytania kilku osobom ten sam opis, ale nie odnieść go w zasadzie do niczego, można by przypuszczać, że ludzie Ci zaczną kreować własne wyobrażenia na temat tego, czego może dotyczyć dany tekst. Na przykład pokazując komuś opis pięknego miejsca, każdy mówiłby wymieniałby coś co już widział, a mimo to nikt musiałby się odnosić do tego samego. Czemu więc nie zrobić tego w innym kierunku.
Człowiek gdy się uczy wykonuje właśnie taką pracę. Rozmyśla nad tym co już umie i stara się to przyporządkować do istniejącej rzeczywistości. Jeśli zna się na zwierzętach, to porównuje pracę silnika do warunków w stadzie. Jeśli zna się na komputerach to porównuje skomplikowane utwory literackie do zasobów komputera. To na ile trafne są te porównania pozostaje w kwesji ucznia, ale podczas tego procesu zauważa się wiele prawidłowości i fundamentalnych praw, które mają zastosowanie niemal wszędzie.
Jak się więc dziwić temu, że najwięksi myśliciele byli nauczycielami. Słuchali swoich uczniów, a potem dzięki im kreatywności mieli niemal za darmo całą filozofię w swojej dziedzinie badań. Dlaczego więc nie wykorzystać tego potencjału do własnych celów? Ja nie widzę w tym najmniejszego problemu, a wręcz okazję do nadrobienia zaległości jakie mogły się kiedyś wkraść w proces nauki. Zachęcam więc z tego miejsca każdego do pomocy swoim przyjaciołom w zdobywaniu wiedzy i czerpaniu z tego korzyści w postaci nowego doświadczenia i spojrzenia na świat.
A nasz przyjaciel w tym czasie wrócił ze szkoły szczęśliwy i bardziej kreatywny. Pomógł koledze gdy ten nie widział jak rozwiązać zadanie, a jego uwaga pozwoliła na rozwiązanie dawno zapomnianego problemu. Słowem dzień ten mógł zaliczyć do bardziej udanych.