Mądrość
Dziś powiem Ci z serca, poeto mój drogi
Racz trochę bardziej, zważać pod swe nogi
Ach gdyby Twa matka co mówisz robiła
Pewnie by z Twym ojcem, miód i mleko piła
A gdyby Twój ojciec posłuchać Cię raczył
Na pewno by dzisiaj swą młodość zobaczył
I gdyby Twa mądrość, na rząd się przelała
Kiełbasa by wtedy, codziennie taniała
I gdybyś ich uczył, gdyż powiem, nie skłamię
Uczciwi by zawsze mieli dobre spanie
A sprzedaż i kupno, jak za naszych dziadków
Była by zazwyczaj, wola od podatków
Więc powiedz mi czemu, mój wspaniałomyślny
Ty tak ciągle zbierasz w slumsie czarne myśli
Kiedy ja od życia nabieram garściami
Ty ciągle w przechodniów rzucasz podłościami
I zapytać pragnę, jeśli mogę szczerze
Co Ci w tej intencji pomogą pacierze
Choć wmówić mi pragniesz, „żyć on nie potrafi”
Powiedz który z nas więc, bardziej się bogaci
„On ciągle w iluzji, krąży smutny skrycie”
Powiedz mi czy nie jest, nią też Twoje życie
Bo na naszym świecie króluje ta moda
Że wielką mądrością staje się głupota
I chociaż dla Ciebie mędrcami biedacy
Ja wiem, że to mądry zawsze się bogaci