Jedno z dwóch

Za oknami zima ustępuje wiośnie, choć nie wiadomo jak długo ten stan się utrzyma. Jednak kiedy my świętujemy nadejście wiosny, lub skarżymy się na pozostanie zimy, w przestrzeni kosmicznej dzieją się bardzo ciekawe rzeczy.
Już od wielu tysięcy lat ludzkość obserwuje gwiazdy i próbuje wyczytać z nich przyszłość. Nic więc dziwnego, że niemałe zainteresowanie wzbudziła asteroida, która niedawno znalazła się bardzo blisko ziemi. Astronomowie z całego świata mieli niezłą okazje do obserwacji. Pozwoliło to także na wznowienie rozmów na temat ewentualnego zagrożenia w tej sprawie. Większość zapewniała, że planetoida nic nam nie może zrobić, jednak pojawiały się też sceptyczne zdania na ten temat.
Mimo wielu obaw związanych z ewentualnym końcem świata, mającym wynikać z tego właśnie wydarzenia, tak naprawdę nic się nie stało. Internet nie przestał działać, bydło nie powymierało, a liczba błędów w wypracowaniach domowych nie uległa zmianie.
Prawdziwa jednak niespodzianka spotkała naszych przyjaciół zza wschodniej granicy. Inny obiekt o masie 10 ton zbliżał się w stronę niczego nie spodziewających się Ziemian, aby pokonać zaporę stanowiącą atmosferę i zderzyć się z naszą planetą. Odłamki skał pędziły by przypomnieć ludziom, że nie mogą czuć się pewni w kosmicznej zupie.
Łatwo doszukiwać się w tych historiach związków, jednak naukowcy twierdzą, że z całą pewnością te zdarzenia nie mają ze sobą nic wspólnego. Pozostaje nam uwierzyć w te zapewnienia, ale wypada także zadać sobie pytanie, dlaczego nie zauważono obiektu, który uderzył w naszych sąsiadów?
Odpowiedź może być prosta. Przyleciał on z obszarów które nie są widoczne dla żadnego znanego nam urządzenia. Mnie jednak zastanawia inna sprawa. Jak bardzo zależni jesteśmy od punktu widzenia innych. Jak bardzo "jedyna" prawda może ograniczyć nasze horyzonty.
Człowiek jest dziwną istotą. Jeśli dać mu dwie teorie na powstanie czegoś, z pewnością wybierze tą która jest bardziej prawdopodobna. Nawet jeśli dwie z nich mają podobne prawdopodobieństwo to i tak usilnie staramy się wybrać tę, która wydaje nam się prawdziwsza. Nie trzeba wiele tłumaczyć, że takie rozumowanie prowadzi nie tylko do ignorancji, ale także do zatarcia prawdziwego znaczenia obserwowanego obiektu.
Nasze umysły są proste w porównaniu do mądrości wszechświata, więc ciężko wymagać od nas całkowitego zrozumienia problemu, więc zamykanie się na jedno rozwiązanie kosztem drugiego jest postawą niegodną inteligentnego człowieka. Dziwne jest więc jak czasem pewni jesteśmy nieprawidłowości czyichś tez, tylko dlatego że mamy bardziej prawdopodobną teorię, a ta druga wydaje nam się „głupia”.
Przykładem może być stworzenie świata. W dzisiejszych czasach króluje teoria wielkiego wybuchu, dlatego grono naukowców wyśmiewa teorię o tym że świat mógł stworzyć Bóg. Wyobrażają sobie oni stwórcę jako wiekowego starca, choć ani jedna litera pisma o tym nie wspomina. Patrząc jednak na tę sprawę bardziej logicznie, to właśnie ta ludzka teoria stawia więcej pytań niż odpowiedzi. Mimo to jest bezkrytycznie akceptowana przez niemal wszystkich.
Powstaje też dziwne zjawisko naginania teorii o Stwórcy, do tej która obecnie jest uważana za nieomylną. Pytanie dlaczego obie teorie nie mogą współgrać? Dlaczego nie możemy ich uważać za przybliżenie rzeczywistości, które jest tylko zarysem tego, co naprawdę się mogło zdarzyć, mając na uwadze, że żadna nie może być w 100% prawdziwa?
Doskonałym przykładem jak to połączono jest teoria opisująca budowę światła. Z jednej strony wiemy że światło jest cząsteczką, z drugiej uważamy je za fale. Ludzie długo się spierali zanim obie te teorie zostały zaakceptowane, jako równie prawdziwe. Trochę to dziwne dla ludzkiego umysłu że coś nie jest zerem lub jedynką, lecz musi być obiema z nich, jednak trzeba mieć świadomość, że tak jak obie teorie są prawdziwe, tak samo obie są bujdą na resorach.
Łatwo więc zauważyć jak dużo tracimy wybierając tylko jedną możliwość i odrzucając drugą jako nieprawdziwą. Cóż więc dziwnego, że obserwując jeden niebezpieczny obiekt, nikt nie pomyślał o wypatrywaniu drugiego? Pozostaje tylko wyciągnąć z tej sytuacji wnioski na przyszłość i zacząć zastanawiać się nawet nad mniej prawdopodobnymi możliwościami.