Z wizytą u Króla

Dzisiaj zamiast przemyśleń postanowiłem napisać opowiadanie. Jeśli spodoba się wam początek to zapewne opublikuję w najbliższym czasie dalsze części. Na razie próbka moich możliwości w postaci pierwszego rozdziału.
Było to, gdy nad światem nie panowała już żadna nieczysta istota. Mimo to jedynym co na tym świecie było czyste, był śnieżno biały śnieg sypiący się z nieba, niczym okruchy porannego śniadania, sypiącego się z kuchennego stołu. Nikt nie przypuszczał takiego obrotu sprawy, ale to nie był ten sam świat co kiedyś.
Globalne ocieplenie zbierało tragiczne żniwa. Sytuacja była krytyczna. Wody zaczęły występować z brzegów, a nowe lądy odkrywały swe dziewicze łono, by dać miejsce do zamieszkania nieznanym gatunkom roślin i zwierząt.
Ludność schroniła się w głębi starego lądu. Tam gdzie widać było jakieś schylone głowy słychać było łkania biednych ludzi i prośby o zasiłki. Nikt nie mógł jednak nic dostać.
Gdzieś, gdzie kiedyś wielkie połacie terenu było zabudowane najgęstszymi osiedlami widać było owego dnia, fale wody rozchodzące się, niczym pióropusz indiański na głowie Indianina. Słońce malowało go milionami kolorów, przypominając ludziom wody biblijnego potopu, a jego środek przecinała tajemnicza maszyna.
Unosiła się ona kilka centymetrów nad wodą rozchylając jej tajemnicze oblicze, i sprawiając, że człowiek choć na chwilę zbliża się do tego świata, który niegdyś miał nazywać lądem. Ubrany w ciemno-brązową skórę młodzieniec siedzący na pojeździe wydawał się nie wzruszony całą tą otoczką. Poruszył lekko ręką, przekręcając manetkę pojazdu i zniknął w oddali, zostawiając za sobą tylko wzniesione ku słońcu krople wody, które szybko szukały powrotu do miejsca swojego powstania.
Tajemniczy jeździec był przyzwyczajony do robienia wielu rzeczy na raz. Teraz jednak skupiał się nad tym aby nie stracić ani sekundy, gdyż wiózł ważną wiadomość. Miał on bowiem powiadomić władcę, że wojna w zatoce dobiega końca.
Król tymczasem zastanawiał się jak wielu jego poddanych miało jeszcze ponieść śmierć z winy wroga. Wziął w dłoń długopis i już miał wydać nowy dekret o wysłaniu kolejnych wojowników na pole walki, gdy drzwi jego sali posiedzeń otworzyły się by wpuścić tajemniczego człowieka.
Mężczyzna wszedł powoli, wolnym krokiem by przekazać królowi nowe wieści. Straż uważnie przyglądała się przybyszowi, jakby mógł on już samym wzrokiem zabić króla. Co prawda nie było w zwyczaju ubieganie czynów człowieka, zanim ten nie wykonał pierwszego ruchu, ale sprawa króla była w tym przypadku wyjątkowa.
Jeden ze strażników dał znak przybyszowi, aby ten zatrzymał się. Mężczyzna zrozumiał gest królewskiego sługi i wręczył mu wiadomość której tak pieczołowicie pilnował. Kartka papieru powędrowała do ręki dobrze zbudowanego mężczyzny, którego pancerz nie sprawiał wrażenia ciężkiego, ale dodawał swojemu właścicielowi powagi i pewności siebie. Przy tym widać było, że żadna kula mu nie straszna, a w razie potrzeby może odparować nawet mocne uderzenie miecza.
Czerwona peleryna zakryła sylwetkę mężczyzny, który powędrował do króla by przekazać mu rzeczoną kartkę. Władca delikatnie otworzył niezgrabnie zwinięty papierek, jakby było to najważniejszy dekret w państwie, po czym patrząc na niewyraźne litery lekko się uśmiechnął.
- A więc mamy pokój - rzekł z ulgą do swoich poddanych. - Dziś już jest ciemno - rzekł do przybysza - Możesz odpocząć w pobliskiej gospodzie, ale niebawem czeka Cię nowe zadanie zanim pozwolę Ci wrócić do domu.
Przybysz opuścił pomieszczenie udając się do gospody. Idąc korytarzem przyglądał się obrazom, które wcześniej w zwyczajnym pośpiechu pominął. Można było z nich odtworzyć całą historię królestwa. Malowało to piękny obraz w którym ludzie wystraszeni wizją zbliżającej się katastrofy, wybrali z pośród siebie człowieka, który wydawał się najmądrzejszy i najbardziej odpowiedni do po podejmowania szybkich i słusznych decyzji. Kiedy ziemia się uspokoiła, a poziom wody zaczynał się stabilizować, ludzie odkryli że w taki system doskonale się sprawdza i jest w stanie zapewnić więcej wolności i rozwoju niż zwykła demokracja.
Mężczyzna był jednak zbyt zmęczony by analizować czy było to rzeczywiście dobre, czy może raczej utrudniało życie przeciętnemu człowiekowi. Udał się więc czym prędzej do polecanej przez króla gospody, by spędzić tam najbliższą noc.
CDN…